Blog

Z życia Opiekuna: Miał być koniec pracy w opiece, a mamy nowego Opiekuna i …kotkę.

Miał być koniec pracy w opiece, a mamy nowego Opiekuna i …kotkę.

Pani Eliza pracowała już od 4 lat w opiece, a było to prawie 15 lat temu. Jesień, dokładnie taki czas jak teraz – listopad, kiedy już dni są krótkie, a jesienne samotne wieczory zaczynają coraz bardziej doskwierać. Mąż Pani Elizy
 coraz częściej rozmawiał z Nią, żeby zrezygnowała z wyjazdów do opieki i znalazła pracę w Polsce. Jednak Pani Eliza lubi tą pracę, jej specyfikę i nie chciała rezygnować. Stwierdziła, że kupi dla męża zwierzątko, a dokładnie kota, żeby nie był taki samotny,
 kiedy jej nie ma. Że zawsze to obowiązki, coś się dzieje w domu, towarzysz na kanapie:blush:

Jak postanowiła, tak zrobiła. Wyczytała, że rasa, która nie wywołuje alergii to koty syberyjskie. Zapakowała do samochodu męża, siostrę i ruszyli przez pół Polski, do hodowli po kota. Jak się pewnie domyślacie mąż wcale nie był zadowolony
 i podchodził do pomysłu bardzo sceptyczne. Kot został kupiony i zostawiony od razu pod opieką Pana Kazimierza, kiedy Pani Eliza postanowiła „przy okazji” pójść na zakupy do galerii z Siostrą, gdzie trochę im zeszło
:wink: Pan Kazimierz w tym czasie zdążył kotkę pokochać całym serduchem  i tak oto Bella stała się nieodzowną towarzyszką.

Zastanawiacie się pewnie, co z tą opieką?

Niedługo po zakupie kotki okazało się, że na jednym ze zleceń, na których przebywała Pani Eliza stan zdrowia Seniora na tyle się pogorszył, że pojawiła się pilna potrzeba transferu i opieki w nocy na kilka dni. Pozostając w kontakcie
 z Koordynatorką i rodziną, którą Pani Eliza bardzo polubiła i nie chciała ich zostawić z problemem znaleziono szybkie rozwiązanie. Mąż Pani Elizy wsiadł w samochód, spakował siebie i kotkę, i za kilka godzin bez znajomości języka niemieckiego przyjechał pomóc.
 Okazało się, że rodzina bardzo polubiła małżeństwo. Pan Kazimierz również zauważył wiele zalet takiej pracy. Przeliczył to sobie i stwierdził, że lepiej mu wyjechać kilka razy w roku, niż pracować w Polsce fizycznie na budowie. I tak zaczęła się przygoda Pana
 Kazimierza z opieką. Podszkolił język i często jeździ razem z żoną i …  oczywiście z kotką. Ale o Belli będzie już osobna historia, ponieważ jak się okazuje jej rola w opiece też jest bardzo znacząca!

Z życia Opiekuna: Miał być koniec pracy w opiece, a mamy nowego Opiekuna i …kotkę.